Na każdą okazję

Kawały

Kawały

Bardzo wiele kawałów powstaje pod wpływem aktualnych wydarzeń. Czasem są to wydarzenia polityczne, innym razem wielkie imprezy sportowe. Dowcipy są wymyślane również by obnażać przywary poszczególnych grup zawodowych. Lekarzy, policjantów czy informatyków. Nie od dziś wiadomo, że poszczególne grupy zawodowe kojarzą się nam z określonymi zachowaniami. Przykładowo lekarze kojarzą się z łapówkami, a informatycy z lenistwem. To, że cechy te są charakterystyczne tylko dla niewielkiej liczby przedstawicieli tych zawodów nie ma tu znaczenia. Wyśmiewani są wszyscy.
Są też kategorie kawałów narodowościowych. Tu również śmiejemy się z cech, które nam się wydają wrodzone u przedstawicieli poszczególnych narodów. Dla przykładu kawały o Szkotach i o Żydach, będą mówiły o ich skąpstwie a kawały o Rosjanach to dowcipy o mafiosach i o pijakach.
Kolejnymi grupami dowcipów są kawały poszczególnych grup etnicznych. Kawały o Ślązakach czy Kaszubach, są czytane najczęściej przez ludzi wywodzących się z tej grupy. Często dlatego, że są pisane gwarą i dla pozostałych Polaków mogą być niezrozumiałe lub trudne do przeczytania.
Na kolejnych podstronach tego serwisu, zawarliśmy mnóstwo różnych dowcipów podzielonych wg kategorii. Pomimo, starań by kawały się nie powtarzały, pewnie czytając je znajdziecie kilka podobnych. Jednak czasem trudno wrzucić dowcip do którejś z grup, bo jeśli np. kawał opowiada o policjancie zatrzymującym kierowcę do kontroli drogowej, to można go zakwalifikować zarówno do kawałów o policjantach jak i dowcipów o kierowcach. A jeśli dodatkowo ten kierowca jedzie z żoną i teściową?
Dlatego zachęcamy do przeglądania wszystkich kategorii z naszego serwisu. Humoru jest tu na prawdę dużo i warto poświęcić troszkę czasu na własny relaks.
Ruski mafioso wybrał się na ryby i jak to ruski mafioso miał dwa grube złote łańcuchy na szyi, na każdym palcu złoty sygnet, a w kieszeni gruby rulon dolarów, zarzuca złotą wędkę, ze złotym haczykiem i wyciąga..... oczywiście złotą rybkę. Patrzy na nią, jakaś taka mała i już chce ją wyrzucić, a tu rybka się odzywa: chwileczkę, a trzy życzenia? Mafioso patrzy na nią i mówi po chwili: no dobra, gadaj, czego chcesz.

W hoteliku recepcjonista informuje klienta:
- Nocleg kosztuje 45zł w standardzie albo 15zł, gdy sam pan zadba o łóżko.
- Sam zadbam o łóżko.
- To ja dostarczę gwoździe I deski...

Dwóch facetów. Wieloletni przyjaciele od dzieciństwa. Jednak jeden z nich niestety jest częściowo sparaliżowany, potrzebuje trochę pomocy w codziennym życiu. Pewnego dnia siedzą u niego na werandzie, sparaliżowany mówi:
- Wiesz, co, mam pytanie - czy naprawdę jesteś moim przyjacielem?
- No jasne stary, znamy się od dziecka, wiesz, ze zrobiłbym dla ciebie wszystko!
- Wiem, mój przyjacielu, wiem. Miałbym wiec do ciebie małą prośbę czy przyniósłbyś mi z piętra skarpetki? Robi się trochę chłodno, a jak wiesz, ja nie jestem w stanie tego zrobić.
- Stary, w ogóle nie ma o czym mówić. Skoczyłbym dla ciebie w ogień.
- Dziękuje Ci mój przyjacielu.
Facet idzie na piętro, otwiera drzwi do pokoju, wchodzi i staje oniemiały. Przed oczami rozpościera mu się cudowny widok - dwie córki jego przyjaciela, młode, piękne jak marzenie, ubrane jedynie w bieliznę. Facet nie może oderwać wzroku, targają nim wyrzuty sumienia - w końcu to córki jego najlepszego przyjaciela, jednak w końcu poddaje się instynktom i mówi:
- Wasz ojciec przysłał mnie, żebym się z wami przespał.
- Niemożliwe! - mówi jedna.
- Nieprawdopodobne! - mówi druga.
- No cóż, jeśli mi nie wierzycie, zaraz wam udowodnię.
Facet podchodzi do okna, otwiera je i krzyczy...
- Obie?
- Tak, tak, obie! Dzięki, stary!

Ambasador budzi się po narkozie i cichym głosem pyta:
- Co się ze mną stało?
- W ambasadzie podłożyli bombę i przeszedł pan bardzo ciężką operację.
- To znaczy, że jestem w szpitalu?
- W przeważającej części - tak.

Małżeństwu urodziły się trojaczki.
Duże pępkowe, na które przyszedł mąż koleżanki matki - z zawodu kynolog.
Wszyscy zachwycają się bobasami, wychwalają rodziców itp...
Podchodzi kynolog, ogląda szczegółowo każdego bobasa, po czym stwierdza fachowo:
- zatrzymałbym tego.


Dwie dusze facetów spotykają się po śmierci.
Jeden pyta drugiego:
-Jak zmarłeś?
-Z zimna. Wiesz, za niska temperatura i organizm nie wytrzymał. A ty? Jak zmarłeś?
-Ja zmarłem ze zdziwienia.
-Ale jak to?
-Wracam z pracy do domu i widzę żonę nagą na łóżku.
Szukam wszędzie faceta: na balkonie, w szafie, pod łóżkiem i nie ma. Więc tak się zdziwiłem, że aż zmarłem.
-Oj gdybyś ty do lodówki zajrzał, to byśmy jeszcze obaj żyli.

Wydarzyło się pewnego razu, że uczeń Mistrza Kung-Fu przeszedł z powodzeniem nauki wstępne i przystąpił do Ostatecznej Próby.
Rzekł mu wtedy Mistrz:
- Stań na placu przed świątynią i przepołów gołymi rękami deskę, którą ujrzysz opartą o kamienie.
Poszedł tedy uczeń i ujrzał ledwo ociosaną kłodę twardego drewna. Nie uląkł się jednak i gołą dłonią uderzył w nią tak mocno, że pękła i dwie połówki spadły na ziemię.
- Dobrze wykonałeś zadanie - rzekł Mistrz - Teraz czeka cię drugi sprawdzian. Pójdziesz ze mną do gospody w mieście. Poszli tedy do gospody, gdzie ujrzeli dwóch złoczyńców bijących niewinnego kupca.
- Czyń co trzeba - rozkazał Mistrz.
Rzucił się tedy uczeń w wir walki i wnet wyleciał za drzwi z podbitym okiem i bez zębów. Wrócił też zaraz w niesławie do domu, a zgromadzonej przy stole rodzinie rzekł:
- To samo co rok temu. Plac poszedł dobrze, ale uwałił mnie na mieście.

Kumulacja w TOTKU. Dziennikarz stoi pod budką LOTTO i robi wywiady. Podjeżdża facet trabantem, dziennikarz podchodzi i pyta:
- Co zrobiłby pan z wygraną?
- kupiłbym mieszkanie, poloneza...
- A co z resztą?
- resztę wpłaciłbym na konto
Po chwili przyjeżdża polonez.
- A co pan zrobiłby z wygraną?
- kupiłbym jakiś dom, zmienił poloneza na mercedesa.
- A reszta?
- reszta do banku.
Przyjeżdża kolejny klient mercedesem. dziennikarz ponawia pytanie.
- Spłaciłbym ZUS, skarbówkę.
- A co z resztą?
- reszta będzie musiała poczekać.

Nauczyciel oddaje Jasiowi klasówkę. Zamiast oceny napisał IDIOTA. Jaś spojrzał na kartkę, potem na nauczyciela i mówi:
- Ale pan jest roztargniony. miał pan wystawić ocenę a nie się podpisywać.

Wchodzi pani do przedziału z okropnym z wyglądu dzieckiem... Wchodzi do pierwszego przedziału, a ludzie nagle - eeee... co za okropny bachor!!! Jaki brzydki... pani udaje że nie słyszy i idzie dalej, w drugim wagonie to samo... i tak minęła 12 wagonów. A w ostatnim znudzona od chodzenia pani z dzieckiem wchodzi i ku jej zdziwieniu widzi że nie ma nikogo poza pijaczkiem. Usadowiła się więc w jednym z siedzeń. Pijaczek okazał się miły gdyż podszedł i porozmawiał z panią, a co dziwne zabawiał dziewczynkę ... gdy w końcu zaczął częstować czekoladą, poczęstował panią, kiedy dziewczynka sięgała po czekoladę pijaczek powiedział ... "A MAŁPCE DAMY BANANA!!!!!!!!"