Na każdą okazję

Kawały

RSS
- Kogo będą chować? - pyta jakiś przechodzień, widząc kondukt pogrzebowy, na czele którego idzie mężczyzna z wilczurem, a za nim kilkudziesięciu mężczyzn.
- teściową tego z psem...
- A na co zmarła?
- zagryzł ją ten wilczur...
- Tak? Chętnie bym sobie pożyczył tego psa...
- to ustaw się pan na końcu kolejki

Dwaj koledzy piją w restauracji piwo. W pewnej chwili jeden z nich stwierdza:
- Moja teściowa to straszna piła!
- ja czegoś takiego nie mogę powiedzieć o mojej teściowej. Piły zazwyczaj mają zęby.

Zenkowa teściowa przy ostatniej awanturze powiedziała, że Jezus była kobietą, bo tak naprawdę tylko kobiety cierpią na tym świecie. Zenek tylko westchnął i poszedł do komórki po młotek, gwoździe i deski...

Do Kowalskiego przyjechała teściowa:
- Otwieraj ty łobuzie, wiem że jesteś w domu, bo twoje adidasy stoją przed drzwiami!
- Niech się mama tak nie wymądrza, poszedłem w sandałach!

- Czym się różnią drzwi malucha od teściowej?
- to i to trzeba kopnąć żeby się zamknęło.


Mąż wraca do domu i mówi:
- Kochanie byłem właśnie w szpitalu i doktor powiedział, że Twoja mama czuje się coraz lepiej i już niedługo ją wypiszą.
- Hmm to dziwne - odpowiada żona. Przecież wczoraj mówił, że jest z nią coraz gorzej i już niedługo umrze...
- No popatrz... a mi powiedział, żebym się przygotował na najgorsze...

Wiesz dlaczego Adam był najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi?
Bo nie miał teściowej.

Polak,Niemiec i Rusek założyli się, która teściowa jest grubsza.
Niemiec mówi:
- No chłopaki moja teściowa to się w drzwi 80 cm nie mieści.
Na to Rusek:
- A moja to w kanapę 90 cm nie wejdzie.
Polak na to:
- Chłopaki, jak moja teściowa zaniosła majtki do pralni, to powiedzieli, że spadochronów nie przyjmują.

Teściowa miała przeczucie, że kiedyś umrze.
Chciała by pogrzeb był wyjątkowo uroczysty.
W związku z tym regularnie męczyła swojego zięcia każdego wieczora całymi godzinami by załatwił na jej pogrzeb orkiestrę wojskową.
Po kilku miesiącach zięć miał dość.
Pewnego wieczora zakomunikował teściowej:
- Orkiestra załatwiona, niech mama będzie gotowa na przyszły czwartek na 12:15.

Fąfara idzie po leki do teściowej.
Gdy wraca słyszy telefon:
- Słucham?
- pan Fąfara?
- tak. o co chodzi?
- Sprzedaliśmy panu truciznę zamiast leku.
- Jak ja się wam odwdzięczę?