Na każdą okazję

Kawały

RSS

Kawały o psychiatrach

Dowcipy o psychiatrach, psychologach i psychoanalitykach
PsychologiaTematyka kawałów o psychiatrach, psychologach czy psychoanalitykach często jest podobna do tematyki kawałów o wariatach. W końcu obie te grupy ludzi są od siebie zależne. Oczywiście zdarzają się dowcipy o psychiatrach, zaczynające się od słów: „Spotyka się dwóch psychiatrów”, w których żaden wariat nie występuje. Należą one jednak do rzadkości. Z reguły, jeśli w kawale występuje psychiatra, to występuje również i wariat. Jednak czasem, w przedstawionych scenkach śmiejemy się właśnie z psychiatry a nie wariata i dlatego kawały o psychiatrach stanowią odrębną grupę w naszym menu.
Psychiatra mówi do pacjenta:
- Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą. Ta zła to, że ma pan Alzheimera.
- A ta dobra?
- Zapomni pan o tym, zanim pan wróci do domu.

Pewien mężczyzna oskarżony jest o ciężkie przestępstwo. Sędzia skazuje
go na 10 lat. Nagle pyta:
- Zaraz, zaraz. Czy myśmy się gdzieś nie spotkali?
- Byłem pana psychoterapeutą, Wysoki Sądzie.
- Aha, pamiętam! 20 lat!

Psychiatra bada pacjenta za pomocą testu, czytając:
- Ostatniej niedzieli był straszliwy wypadek drogowy. Motocyklista został rozjechany przez samochód tak nieszczęśliwie, że stracił głowę. W chwilę potem motocyklista wstał, podniósł głowę i poszedł do najbliższej apteki, żeby przykleić ją do tułowia.
W tym miejscu badany uśmiecha się z niedowierzaniem.
- Pańska historia nie trzyma się kupy. Przecież apteki w niedzielę są zamknięte!

Psychiatra radzi matce dziecka, które sprawia masę problemów.
- Niedługo popadnie Pani w depresje, proszę się wyluzować, odpocząć od domowych problemów. Polecam Pani nasz kurs odprężania.
Kobieta się zgodziła i po paru tygodniach wraca do lekarza.
- i jak? Była pani na naszym kursie? - pyta lekarz.
- tak.
- Wyluzowała się Pani?
- A kogo to obchodzi?

Gdzie powinieneś opublikować swój artykuł?
Jeśli go rozumiesz i aprobujesz - w czasopiśmie matematycznym.
Jeśli go rozumiesz, ale nie aprobujesz - w czasopiśmie fizycznym.
Jeśli go nie rozumiesz, ale aprobujesz - w czasopiśmie ekonomicznym.
Jeśli go nie rozumiesz i nie aprobujesz - w czasopiśmie psychologicznym.


Psychoterapeuta pyta kolegę:
- Słuchaj, a czemu ty zawsze pytasz pacjentów, co oni jedli na obiad?
- ich jadłospis daje mi informację ile mogę wziąć za sesję.

Gabinet lekarski w przychodni rejonowej w Rejowcu Fabrycznym. Akurat czwartek, więc przyjmuje psychiatra. Wchodzi gościu - na oko jakieś 47 lat, grubawy, łysiejący na czubku głowy, w okularach, ma pekaesy. Zezuje i przegina głowę na lewo.
- na co się pan uskarża? - pyta lekarz.
- Żo-żo-żona mi sieeeee pu-pu-puszcza!
- A Gdzie teraz wiernej szukać? - mówi lekarz.
- Sy-Sy-Syn włóczy się i chu-chu-chuligani.
- No, ale jeszcze nikogo nie zabił, nie?
- No-no-no iii... sz-sz-szczam w nocy do łó-łó-łóżka.
- Spróbujemy zaradzić. Proszę łykać nervosal Dwa razy dziennie i przyjść za dwa tygodnie.
Po dwóch tygodniach koleś przychodzi. Roześmiany, dżinsy czerwone, sweterek w romby.
- co słychać? - pyta medyk.
- Wporzo.
- Jak żona?
- Puszcza się. Ale gdzie teraz szukać wiernej?
- Synalek?
- Rozrabia. Ale nikogo nie zabił.
- A jak tam w nocy?
- Szczam. Ale do rana zawsze zdąży wyschnąć.

W szpitalu psychiatrycznym dyrektor podchodzi do lekarza i pyta:
- Panie doktorze, co ten pacjent robi na tej drabinie?
- udaje żarówkę.
- No to niech stamtąd zejdzie!
- No, ale wtedy będzie ciemno!

- dlaczego wypisujesz do domu tego pacjenta spod ósemki? - pyta psychiatra psychiatry.
- Bo on już jest wyleczony! Wczoraj wyciągnął z basenu innego pacjenta który się topił!
- Tak, ale potem go powiesił żeby wysechł!

Dwóch psychologów stoi na przystanku tramwajowym:
- O, jedzie dwunastka.
- chcesz o tym porozmawiać?