Na każdą okazję

Kawały

RSS

Kawały o policji

Dowcipy o policjantach
Dowcipy o policjiKawały o policjantach, a właściwie o milicjantach, powstawały głównie w czasach PRLu, gdy ludzie potajemnie śmiali się z władzy. Dodatkowym bodźcem do wymyślania kolejnych żartów, był fakt przyjmowania do milicji osób z delikatnie mówiąc, niezbyt wysokim ilorazem inteligencji. W czasach dzisiejszych sytuacja ta oczywiście uległa poprawie, ale kawały o policjantach powstają nadal. Zmieniła się jedynie ich tematyka. Dziś rzadko śmiejemy się z głupoty funkcjonariusza, a częściej z różnych dziwnych sytuacji. Narkomani, przestępcy, kierowcy i blondynki to często drugoplanowi bohaterowie kawałów o policjantach. Zapraszamy do lektury najśmieszniejszych dowcipów o policji.
Policjant skarży się koledze:
- Wiesz, moja żona zupełnie mnie nie rozumie. A twoja?
- Nie wiem. Nie rozmawiam z nią o tobie.

Facet opowiedział koledze dowcip, a ten pękł ze śmiechu. Gostka oskarżono o morderstwo. Na sali sądowej sędzia mówi:
- Proszę opowiedzieć ten kawał.
- Nie wysoki sądzie, bo nie chcę wszystkich pozabijać.
- W takim razie proszę opowiedzieć go komisji.
Do komisji zostali wydzieleni policjant, adwokat i prokurator. Zamknięci w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, wysłuchali dowcipu. Adwokat i prokurator pękli ze śmiechu, a policjant wychodzi i mówi:
- To wcale nie było śmieszne.
Gostek został uniewinniony.
Za rok w wiadomościach podają: Na rogu Marszałkowskiej i Hożej z niewiadomych przyczyn pękł policjant.

Egzamin w Wyższej szkole policyjnej w Warszawie:
- Jakiego koloru jest biały maluch?
Policjant (kandydat) nie wie.
- No niech pan pomyśli, jakiego koloru jest biały maluch.
Po kilku minutach policjant się uśmiecha i mówi:
- Biały!!!
- Bardzo dobrze, widać, że się Pan dużo uczył, a teraz drugie pytanie: Ile drzwi ma dwudrzwiowy samochód ?
Policjant myśli, myśli, myśli, i woła uradowany :
- Biały!!!

Późny wieczór. Policjanci w radiowozie patrolują dzielnicę.
W pewnej chwili zauważają kabriolet na parkingu przed komisem samochodowym. W kabriolecie na przednim siedzeniu siedzą dwie dość zaawansowane wiekiem damy. Komis zamknięty, więc sytuacja wygląda podejrzanie. Policjanci podjeżdżają bliżej.
- Czy panie próbują ukraść ten samochód?
- Ależ Skąd! Kupiłyśmy go dziś po południu.
- więc dlaczego panie stad nie odjechały?
- Nie potrafimy prowadzić.
- To po co paniom samochód?
- Bo jeden znajomy nam powiedział, że jak będziemy kupować samochód w tym komisie, to na pewno nas wyruchają.

Za dziesięć minut dziesiąta, prawie godzina policyjna.
Dwóch zomowców idzie ulicą. Spotykają przechodnia. Jeden z nich zaczyna go bić pałą i kopać.
Drugi pyta:
- Za co ty go właściwie bijesz?
- Ja go dobrze znam! On daleko mieszka. I tak nie zdąży!


Idzie dziecko 7 letnie z ojcem a przed nimi idzie dwóch policjantów z psem.
Nagle chłopiec podchodzi do pieska i zagląda mu pod brzuch.
Policjant zdziwiony pyta:
- co się tak przyglądasz temu pieskowi?
- A bo tatuś powiedział, że idzie piesek z dwoma chu**mi.

Dwaj koledzy siedzą w barze przy piwku:
- Stary, na parkingu stoi mój samochód a w środku nimfomanka tak napalona, że już nie mam sił aby ją bzykać. Światło nie działa, więc jeśli chcesz idź tam, ona nawet nie pozna, że to kto inny, a ty sobie poużywasz do woli. Kolega zachęcony radą kolegi, poszedł do samochodu i rzeczywiście - po paru minutach baraszkował w najlepsze z tajemniczą nimfomanką na tylnym siedzeniu samochodu. Nagle ich namiętności przerwało energiczne i zdecydowane pukanie w szybę. Pałkarz świecąc latarką do środka wozu upomina kochanków:
- Czy wiedzą państwo, że nie wolno tego robić w miejscu publicznym?!
- Panie władzo, ale to moja żona - odpowiedział facet.
- Ach, to co innego. Przepraszam, nie wiedziałem - odrzekł policjant.
- Prawdę mówiąc ja też nie wiedziałem, dopóki pan nie zaświecił!

Początkujący policjant pojechał na swój pierwszy patrol z doświadczonym partnerem.
Nagle przez radio otrzymali wiadomość, że na jednej z ulic zebrała się grupka naciągaczy, która próbuje oszukać przechodniów, grając w trzy karty.
Policjanci otrzymali polecenie rozgonienia oszustów.
Kiedy tylko radiowóz wjechał na ulicę i młody policjant zobaczył zbiegowisko, wyskoczył z wozu, wyciągnął broń i zaczął krzyczeć:
- Policja! Rozejść się! Natychmiast! Nie zmuszajcie mnie do użycia broni!
W kilka sekund ulica była pusta.
Zadowolony z siebie młokos wraca do samochodu i pyta starszego kolegi:
- i co? Jak mi poszło?
- z ludźmi czekającymi na autobus całkiem nieźle. Teraz poszukamy tych oszustów.

Na policję wpada zziajany facet i krzyczy:
- Okradli mi sklep!
- A był poświęcony?
- Nie.
- To nie ma przestępstwa.
- A co jest?!
- Kara boska!

Policjant podejrzewał żonę o niewierność. Pewnego dnia urwał się w czasie służby i pojechał do domu. Żona leżąc z kochankiem w łóżku usłyszała szczęk kluczy w zamku.
- Prędko, wstawaj, mąż wrócił. Schowaj się do szafy.
Mąż wchodzi i pyta:
- Gdzie on jest?
- Kto?
- Twój kochanek.
- Tu nikogo nie ma.
- Nie ma. Łózko rozbabrane, ty w negliżu, zaraz go znajdę.
Zagląda do drugiego pokoju - nikogo nie ma. Do kuchni, do łazienki - nie ma. W końcu zagląda do szafy i widzi gołego faceta z 100 zł w ręku. Bierze ukradkiem 100zł do kieszeni i mówi:
- Tu też nikogo nie ma.