Na każdą okazję

Kawały

RSS

Kawały o lekarzach

Dowcipy o lekarzach
lekarzLekarze są wdzięcznym tematem wszelkich żartów. Jednak ta grupa zawodowa na wiele z nich sobie zasłużyła. Oczywiście nie można wszystkich oceniać tą samą miarą, ale w społeczeństwie istnieje pewien obraz typowego lekarza i stąd kawały o lekarzach mówią o ich stosunkach z pielęgniarkami, błędach lekarskich, łapówkach i wielu innych przywarach. Czytając dowcipy o lekarzach powinniśmy się jednak skupić na pozytywnych dla społeczeństwa efektach pracy tej grupy zawodowej. Kawały o lekarzach nie tylko opisują zdarzania przykre, ale czasem opisują scenki, w których do lekarza przychodzi szczęśliwy, wyleczony pacjent. I takich właśnie lekarzy życzymy naszym czytelnikom w życiu codziennym.
W sali operacyjnej pielęgniarka zwraca się do lekarza:
- Panie doktorze, to już trzeci stół operacyjny, który pan zniszczył w tym miesiącu. Proszę nie ciąć tak głęboko.

Przychodzi facet do lekarza z igłami powbijanymi w interes.
Co się panu stało? - Pyta lekarz.
Julio Iglasias - odpowiada facet.

W szpitalu pielęgniarka ma ogolić 80-letniego pacjenta przed operacją. Konkretnie chodzi o pachwiny. Rozbiera pacjenta i widzi ogromny interes. Nie może powstrzymać się od uwagi:
- Dziadku, ależ to prawdziwy młot!
Dziadek dumnie:
- Jeszcze 10 lat temu wieszałem na nim wiadro z wodą i przenosiłem 100 metrów od studni do domu bez pomocy rąk!
- A teraz się to już niestety Nie udaje?
- Ano nie, kolana po drodze wysiadają.

Przychodzi facet do dentysty i siada na fotel. Oprawca bierze wiertło i pochyla się nad nim. Facet wyskakuje z fotela i z okrzykiem: "Dziękuję, doktorze!" spieprza z gabinetu. Następnego dnia sytuacja się powtarza. Ba, dzień później - znów to samo.
Stomatolog w szoku: "Przecież nic nie zrobiłem...". Spotyka swego kolegę, seksuologa.
- Bronek, wyobraź sobie taką sytuację... - i zaczyna opowiadać o dziwnym przypadku.
- Aaaa, wiem, to mój pacjent - mówi seksuolog. - To masochista z przedwczesnym wytryskiem.

Przychodzi facet do lekarza i mówi:
- Proszę pana, mam problem...
- Słucham pana
- Ale Czy Nie będzie się pan śmiał?
- Nie
- Spuchło mi jądro
- Proszę pokazać
- Ale Czy na pewno Nie będzie się pan śmiał? - dopytuje się
- na pewno
Facet wyciąga jądro wielkości piłki. Lekarz zwija się ze śmiechu.
- No widzi pan!!! W takim wypadku nie pokażę panu tego spuchniętego!!!


- wszystko to z nerwów i dom i mercedes i basen - tłumaczył koledze lekarz neurolog.

Przychodzi murarz do lekarza i skarży się na straszne zatwardzenie. Lekarz każe mu położyć się na leżance, ogląda mu tyłek, po czym bierze deskę i z całej siły uderza go w pośladki. Murarz od razu pobiegł do toalety i się załatwił. Po chwili wrócił do gabinetu i dziękuje lekarzowi:
- Dziękuję bardzo. Dwa tygodnie ni mogłem się załatwić a jedna wizyta u pana i czuję się świetnie! Ma pan dla mnie jakieś zalecenia, jak unikać tego problemu?
- Tak, proszę nie podcierać się workami po cemencie.

Po badaniu okulista mówi do pacjenta:
- Koniecznie powinien pan ograniczyć onanizowanie się!
- A jaki ma to wpływ na wzrok?!
- Na wzrok żaden, ale strasznie denerwuje pan ludzi w poczekalni.

Faceta bolały bimbały.
Poszedł więc do lekarza, a ten skierował go na dalsze badania.
Facet zrobił wszystkie badania i pędzi z powrotem do doktora.
Po drodze zaczepia go znajomy:
- Dokąd się Tak spieszysz?
- do lekarza z wynikami.
- A co ci jest - pokaż?
Facet daje kumplowi wyniki, tamten długo patrzy, myśli i mówi:
- Wiesz stary, jakby Ci to powiedzieć. Wyniki są straszne.
- Jak to?
- Popatrz: "OB"!
- A co to znaczy?
- Obciąć bimbały!
- Ojej, to straszne.
- To jeszcze nic! - Popatrz tutaj!: "Rh+".
- A to co oznacza?
- Razem z ch...em!