Na każdą okazję

Kawały

RSS

Kawały o lekarzach

Dowcipy o lekarzach
lekarzLekarze są wdzięcznym tematem wszelkich żartów. Jednak ta grupa zawodowa na wiele z nich sobie zasłużyła. Oczywiście nie można wszystkich oceniać tą samą miarą, ale w społeczeństwie istnieje pewien obraz typowego lekarza i stąd kawały o lekarzach mówią o ich stosunkach z pielęgniarkami, błędach lekarskich, łapówkach i wielu innych przywarach. Czytając dowcipy o lekarzach powinniśmy się jednak skupić na pozytywnych dla społeczeństwa efektach pracy tej grupy zawodowej. Kawały o lekarzach nie tylko opisują zdarzania przykre, ale czasem opisują scenki, w których do lekarza przychodzi szczęśliwy, wyleczony pacjent. I takich właśnie lekarzy życzymy naszym czytelnikom w życiu codziennym.
Sytuacja jest następująca: jedzie sobie karawan, w karawanie trumna, w trumnie trup, a karawanem kieruje bardzo pijany kierowca. Jest noc, pada deszcz, nic nie widać. Kierowca jedzie dość brawurowo, dawno już przekroczył dozwoloną prędkość, za ostro wszedł w zakręt, bagażnik się otworzył, wieczko od trumny się uchyliło i trup wypadł na jezdnię.
Po pewnym czasie, tą samą trasą jedzie starsze małżeństwo, nagle kierowca czuje, że na coś najechał. Starsza pani wpada w panikę, krzycząc:
- Jezus Maria! Człowieka przejechałeś! Co my teraz zrobimy!?
Wysiedli z samochodu, zobaczyli, że obok jest mur, więc przerzucili tego trupa ze mur. Za murem była jednostka wojskowa. Wartownik krzyczy:
- Stój, bo strzelam!
I puszcza serię z karabinu. Podchodzi do muru, widzi trupa, wpada w rozpacz:
- Co ja zrobiłem!? Zabiłem człowieka!
Ale żeby się pozbyć kłopotu wyrzuca trupa za mur. Jedzie na rowerze pijany facet i oczywiście przejeżdża po tym trupie. Zszokowany schodzi z roweru:
- Co ja zrobiłem, człowieka przejechałem! Wezmę go do szpitala, może go jeszcze uratują!
Przerzucił zwłoki przez ramę, zawiózł do miejscowego przychodni.
Tam trafiły na salę operacyjną; mija jedna godzina operacji, druga, trzecia, czwarta, wreszcie wychodzi z sali zalany w trupa chirurg, cały we krwi. Zdenerwowany rowerzysta podniósł się z krzesła:
- I co, i co?!
- Ma pan szczęście, że pan na mnie trafił! Będzie żył!

Facet u lekarza:
- Panie doktorze, mój członek jest jak szalony koń...
- To znaczy?!
- Mówię mu "Stój!", a on nie stoi...

Przychodzi gość do lekarza:
- Panie doktorze, ugryzł mnie pies.
- A był wściekły?
- No, zadowolony to on nie był.

Anestezjolog idzie do pacjenta przed operacją i mówi:
- Będę pana usypiał
- Ok - odpowiada pacjent.
- Przepraszam, ale muszę pana zapytać
- pan pyta - mówi pacjent.
- pan jest prywatnie czy na kasę chorych?
- na kasę chorych.
- Aaa aaa kotki dwa szare bure oby dwa.

Konsylium lekarskie: -Zaczynamy go leczyć ,czy puszczamy żywcem?


Profesor do początkującego lekarza:
- Przecież pana pierwszy pacjent wyzdrowiał, nie rozumiem wiec, dlaczego jest pan zdenerwowany?
- Bo nie mam pojęcia, panie profesorze, co mu pomogło.

Młody lekarz odebrał pierwszy poród. Pyta ordynatora:
- i Jak mi poszło?
- W zasadzie dobrze, ale po pupie klepie się noworodka, a nie matkę.

W łódzkiej karetce pogotowia pacjent odzyskuje przytomność:
- Gdzie ja jestem?
- W karetce.
- A gdzie jedziemy?
- do zakładu pogrzebowego.
- Ale ja jeszcze nie umarłem!
- A my jeszcze nie dojechaliśmy.

Pacjent: Doktorze, mam poważny problem z pamięcią. Nie mogę niczego zapamiętać.
Doktor: Od kiedy ma pan ten problem?
Pacjent: Jaki problem?

Siostra do pacjenta:
- Jest pan żonaty?
- Tak ,ale te obrażenia to z wypadku mam