Na każdą okazję

Kawały

RSS

Kawały o Bacy

kawały o bacyKawały o Bacy należą do klasyki kawałów. Często są nawet przerabiane w taki sposób, że zamieniany jest podmiot i dowcip zamiast o bacy staje się dowcipem o policjancie, Kowalskim, etc. Baca oczywiście w kawale często występuje razem z Ceprem. Ceper (Cepr) to góralskie określenie turysty przyjeżdżającego z nizin. Równie często w kawałach o Bacy występuje jego żona. Nazywa się ją zwyczajowo Bacową. Kawały o Bacy często opisują przemoc: pobicia, gwałty oraz pijaństwo Górali. Nie powinniśmy jednak, na podstawie tych dowcipów, wyrabiać sobie o góralach błędnego wyobrażenia. W rzeczywistości są to bardzo mili i otwarci ludzie. A to, że chcą ceprów pozbawić wszelkich przywiezionych w góry dutków, to po prostu ich sposób na zarobek w sezonie. Turystów w górach nie ma przecież cały rok.
Pewnemu bacy sześć razy spaliła się bacówka. Pięć razy ją odbudowywał, ale za szóstym razem już się załamał. Stanął nad resztkami domu, podniósł głowę i woła do nieba:
- Panie Boże! Za jakie grzechy?!
Na to głos z nieba:
- Oj nie za żadne grzechy, nie za grzechy. Tylko cosik ja Cię chyba Józek nie lubię...

Tatry. Mgła jak mleko. Przy szlaku siedzi baca z turystą. Ćmią fajeczkę i papierosa:
- Oj baco, baco...
- Łoj turysto, turysto...
- Oj lubicie wy owieczki, panie baco, lubicie...
- Łoj, łodwalcie się! Nie trza było leźć w góry w tym kozuchu, panie turysto...

Wywiad z bacą:
- Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
- Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję...
- Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
- Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.

Turysta wybrał się w góry. Po drodze zatrzymał się przy studni. Widniał na niej napis: STUDNIA BEZ DNA. Turysta wrzucił kamień i nasłuchuje... Nic. Wrzucił większy kamień... Nic. Wrzucił taki duży kamień, nasłuchuje... Nic. Nagle do studni wskoczyła koza. Zdziwił się wielce, ale ruszył dalej w góry. Wracając napotkał bacę przy studni. Baca pyta:
- Panocku nie widzieliście mojej kozy?
- Widziałem, wskoczyła do studni.
- Jak to wskoczyła, jak była do takiego duuużego kamienia uwiązana?!

Przychodzi facet do domu bacy i pyta się go:
- co tak u was śmierdzi?
- Obora otwarta albo gaździna odkryta!


Wchodzi baca do sklepu i nie zamyka drzwi.
- Baco, drzwi w domu nie macie?!!! - Krzyczy na niego sprzedawczyni.
- Mom, i taką cholerę jak wy, tyz mom!

Baca słyszy krzyki z podwórka:
- czego tam?
- Bacoooo! Potrzebujecie drewna?
- Nieeee! Przecie mom!
Rano baca budzi się, wychodzi na podwórko, patrzy:
- O kurcze! Gdzie moje drewno?!

Wycieczka będąca w górach dowiedziała się, że na szczycie góry mieszka Baca-Czarodziej.
Poszli więc do jego chaty. Tam była żona bacy, która powiedziała, że mąż jest w ogrodzie. Turyści udali się tam i zobaczyli górala wiszącego na jednej ręce na gałęzi drzewa, a w drugiej trzymającego książkę Zapytali:
- Baco, podobno jesteście czarodziejem?
A on na to przekładając kartkę ręką, którą trzymał się drzewa( wisząc w powietrzu):
-Iiii tam, ludziska to takie brednie gadajo....

Siedzi se baca, cyta se gazete, a stara z córką ksontajom sie po kuchni.
Matka patsy na córke i mówi:
- Maryś, dyć mi w ocach puchnies.
- Ale, co mama takie rzeczy!
- Maryś, dyć widze, co mi w ocach puchnies!
- Ale, co mama takie rzeczy!
Na to baca łodsłania sie zza gazety i mówi:
- A bo ponastawiacie te dupy w nocy i nie wiadomo która cyja!

Siedzi baca na gałynzi i patzy. Podchodzi do niego turysta
- Baco, co robicie?
- Uwozom!
- na co?
- Cobyk nie spod!