Na każdą okazję

Kawały

RSS

Kawały o Bacy

kawały o bacyKawały o Bacy należą do klasyki kawałów. Często są nawet przerabiane w taki sposób, że zamieniany jest podmiot i dowcip zamiast o bacy staje się dowcipem o policjancie, Kowalskim, etc. Baca oczywiście w kawale często występuje razem z Ceprem. Ceper (Cepr) to góralskie określenie turysty przyjeżdżającego z nizin. Równie często w kawałach o Bacy występuje jego żona. Nazywa się ją zwyczajowo Bacową. Kawały o Bacy często opisują przemoc: pobicia, gwałty oraz pijaństwo Górali. Nie powinniśmy jednak, na podstawie tych dowcipów, wyrabiać sobie o góralach błędnego wyobrażenia. W rzeczywistości są to bardzo mili i otwarci ludzie. A to, że chcą ceprów pozbawić wszelkich przywiezionych w góry dutków, to po prostu ich sposób na zarobek w sezonie. Turystów w górach nie ma przecież cały rok.
Siedzi góral na kamieniu i myśli. Podchodzi turysta i pyta:
- co tak myślicie?
- Waham się.
- Czemu się wahacie?
- Wczoraj z żoną byliśmy na weselu. Mnie pobili, a żonę zgwałcili.
- No i?
- Dzisiaj zaprosili nas na poprawiny. Żona idzie, a ja się waham.

Baca pasie owce na hali, gdy nagle zatrzymuje się elegancka limuzyna.
Wychodzi piękna pani, podchodzi do bacy i pyta:
- Baco, czy jak Wam policzę te owce, to będę mogła zabrać sobie jedną?
Baca po namyśle odpowiedział:
- Dobrze.
Pani liczy i liczy... wreszcie mówi:
- 74 sztuki.
- zgadza się - odpowiedział baca.
Pani już siedzi w samochodzie gotowa do odjazdu. Baca podchodzi i mówi:
- Droga Pani, czy jak Wam powiem, jaki macie naturalny kolor włosów, to odda mi Pani to, co zabrała?
- Zgoda - odpowiada nieznajoma.
- Blondynka.
- Jak to baca poznał.
- Ano bo Pani do auta wsadziła owczarka...

Ksiądz spowiada gaździnę:
- A nie spaliście gaździno z obcym chłopem?
- A bo to, proszę księdza, obcy chłop da pospać?

- Wisi Baca na drzewie na jednej ręce i czyta książkę, którą trzyma w drugiej.
Przechodzący turysta przystaje i mówi:
- Baco! We wsi powiadają, że Baca ma zdolności parapsychiczne!
Na to Baca:
- A głupoty gadają!
Na to turysta odchodzi w swoją stronę. Baca, dalej wisząc na drzewie puszcza gałąź na której wisiał i przewraca ze spokojem kartkę, wisząc w powietrzu.
- Oj, p***dolą głupoty w tej wsi, oj p***dolą!

Spotyka się w knajpie dwóch górali, a ponieważ jeden z nich niedawno się ożenił, to drugi pyta się go jak mu poszło w noc poślubna.
- Ano, Stasiu, normalnie. Jak weszliśmy do sypialni to się rozebrałem, żeby se psiakrew nie pomyślała, że się jej wstydzę. Potem dałem jej w gębę, żeby sobie nie pomyślała, że jej się boję. Na sam koniec sam się zaspokoiłem, żeby se psiakrew nie pomyślała, że jej potrzebuję.


Dwóch juhasów znalazło jeża i kłócą się o nazwę tego zwierzaka:
- To je iglok!
- To je spilok!
Przechodził tamtędy stary Baca i usłyszał sprzeczkę. Podszedł i zawyrokował:
- To nie je ani iglok, ani spilok. To je kolcok!

Siedzi baca w zimie na zboczu i się przygląda jak turyści z Niemiec zjeżdżają na nartach. Nagle widzi jak jedną babkę wyrzuciło na pagórku że aż wpadła głową w zaspę. Ino jej tylko tyłek wystaje. Baca długo nie namyślając się zaszedł od tyłu i zaczyna dupczyć. Nagle słyszy jak ta jęczy:
- Ja gut, ja gut!
Baca na to:
- A skąd ja ci tera dziwko jagód wezmę?!

- Baco, słyszałem, że wczoraj pobili cię w lesie...
- Phi, też mi las, ledwie parę drzew.

Spotyka się dwóch górali wysoko w górach.
- Baco, wełna drożeje!
- A kto tak powiedział?
- Wałęsa.
- A gdzie on pasie?

Idzie sobie baca i ciągnie na sznurku zegarek.
Przechodzący turysta pyta zdziwiony:
- A co to baco, zegarek na sznurku ciągniecie?
- Ja go wreszcie nauczę chodzić!