Na każdą okazję

Kawały

Kawały bacy

Dowcipy o bacy

Góry – chyba mało, kto nie wzdycha na ich widok. Gdy podziwiamy górski krajobraz często zapiera nam on dech w piersiach. Majestatyczne szczyty, piękno otaczającej je przyrody, można tak siedzieć długimi godzinami i podziwiać te wspaniałe widoki. Ośnieżone szczyty, u ich podnóża ciągnące się wspaniałe lasy. Osoby niemogące podziwiać takich widoków, na co dzień najchętniej by już nigdy nie opuściły tak bajecznego miejsca. Z górami kojarzą nam się również hale, owce, a wraz z nimi baca. Jest to osoba, która sprawuje nadzór nad wypasem owiec na górskich polanach i halach. Jest to wymagająca i ciężka praca, bardzo często pogoda w górach nie należy do łaskawych, warunki pogodowe mogą ulec zmianie w bardzo krótkim czasie. A jednak baca stał się tematem przeróżnych żartów. Bardzo dużą popularnością cieszą się kawały o bacy. Mimo, że żarty te są tak popularne jednak z prawdą mają niewiele wspólnego. Każdy baca jest z całą pewnością osobą zaradną, mądrą, mogącą poszczycić się sporym doświadczeniem w pracy, którą się zajmuje. Wypas owiec jest zajęciem bardzo niebezpiecznym, wymagającym wielu wyrzeczeń. Skąd, więc wzięło się tyle pomysłów na kawały o bacy. Być może osoby, które nie miały styczności z tym zawodem myślą, że baca tylko sobie siedzi i podziwia górskie widoki, a owce grzecznie skubią trawkę na polanie. Wypas owiec wygląda jednak zupełnie inaczej niż pewnie myśli większość z nas. Jest to ciężka praca, od samego świtu, aż do zmierzchu. Owiec trzeba bacznie pilnować, bo przecież są one źródłem utrzymania bacy. Do tego w górach nie tylko pogoda jest niebezpieczna. Na bacę i jego owce czyhają też inne niebezpieczeństwa jak wilki czy niedźwiedzie. Pewnie wcześniej słysząc o bacy czy też czytając kawały o bacy nikt nie pomyślał o tym, jaka to ciężka i niebezpieczna praca.
W górach pada deszcz. Przechodzący turysta mówi do bacy:
- Baco, dach wam przecieka.
- Wim.
- To Czemu nie naprawicie?
- Ni mogę, bo pado.
- A dlaczego nie naprawicie, kiedy nie pada?
- bo wtedy nie cieknie...

Siedzi sobie baca i pilnuje wyciągu krzesełkowego. Siedzi, turyści jeżdżą, wszystko spokojnie. Nagle baca wstał i wyłączył wyciąg. Turystami bujnęło. Wiszą. Co sprytniejsi zleźli z wyciągu po słupach i lecą do bacy:
- Baco, baco, co robicie? Zimno jest, tamci pozamarzają, puśćcie ten wyciąg!
- Nie puszczę!
- Dlaczego?
- Po ktoś powiedział do mnie "Ch**u"!
- Baco, niemożliwe, tu jest dużo turystów z zagranicy, pewnie powiedział "How do You do", czyli jak się macie!
- A może... dobrze, puszczę wyciąg.
Baca puścił wyciąg i siedzi. Mruczy pod nosem:
- Chałdujudu... Może i tak... ale dlaczego "w du*ę je**ny"?

Przychodzi baca do spowiedzi:
- Proszę księdza, zgrzeszyłem.
- Jak, synu?
- Szedłem sobie przez łąki i zobaczyłem piękną damę.
Podkradłem się, przewróciłem ją, no i długo...
- To wielki grzech, synu.
- To jeszcze nic. Na wszystko patrzyli jej rodzice, bracia, siostry, ciotki, wujowie, kuzynostwo i sąsiedzi.
- Jak to? I nic nie powiedzieli? - pyta ksiądz.
- Powiedzieli: Beeeeeeeeee.

Idzie baca przez pustynie, spotyka Araba i pyta...
- Daleko stąd do morza?
- No, z 30 km.
- To żeście se plaże odwalili.

Policjant zatrzymuje bacę jadącego furmanką.
- Baco, co wieziecie?
Baca nachyla się i szepcze:
- Siano.
- Czemu tak cicho mówicie?
- Żeby koń nie usłyszał!


Siedzą dwie góralki na płocie i plotkują, plotkują po czym jedna mówi do drugiej:
- Oj Maryna trza mi Cię będzie pożegnać, widzę że idzie Franek z kwiatami, trza mu będzie dupy dać!
- A co to u was flakona ni ma?!

Góral przyprowadził swoja żonę będąca w ciąży na badania okresowe. Lekarz zbadał gaździnę, przyjął honorarium, pożegnał. Do gabinetu wchodzi mąż i pyta o zdrowie żony. Lekarz odpowiada:
- No cóż, u waszej żony jest ciąża pozamaciczna.
Chłop zbladł i nerwowo sięga po portfel.
- Nie trzeba, gazdo, żona już płaciła.
- Panie doktorze, macie tu 100 tysięcy, i nie mówcie nikomu, że pozamaciczna, bo jeszcze chłopy mnie wyśmieją, żem nie trafił tam, gdzie trzeba.

Turysta w Zakopanem wchodzi do baru, siada przy barze i pyta:
- Barman, co polecisz do picia?
Barman na to:
- Ano, panocku drink "Góra cy"!
Turysta:
- Jak to "Góra cy"?!
Barman:
- Widzicie, bierzemy sklanecke wina... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Później bierzemy sklanecke piwa... no dwie... góra cy i wlewamy do tego samego garnka. Następnie sklanecke wódecki... dwie... no góra cy i wlewamy to do tego samego garnecka. Na koniec bierzemy sklanecke koniacku... no dwie... góra cy i wlewamy do garnka. Garnek stawiamy na ogniu i miesając gzejemy cas jakiś. Później nalewamy i pijemy sklanecke... dwie... no góra cy. Po wypiciu wstajemy... robimy krocek... dwa... no góra cy!

Zapisują Bacę do Partii. Sprawdzają życiorys.
- No a jak to było po wojnie? Byliście w jakiejś bandzie?
- Ni, ta bydzie pirsa.

Pyta juhas bacy: Baco, jak to jest, że Ziemia się kręci?
Baca: Widzis Jądruś, Ziemia, jest to taka kula okrągła, no i się krynci.
Juhas: Baco, ja wiem, że Ziemia jest to taka kula okrągła, ale dlaczego ona się kręci?
Baca: Widzis Jądruś, Ziemia jest to taka kula okągła, no i ma w środku taką ośkę, no i na tej ośce się krynci.
Juhas: Baco, ja wiem, że Ziemia, to jest taka kula okrągła, ma w środku ośkę, no i na tej ośce się kręci, ale jak to jest, że ona się kręci?
Baca: Widzis Jądruś, Ziemia, jest to taka kula okrągła, ma w środku ośkę, a na końcach tej ośki są takie cypecki, no i w tych cypeckach ona się krynci.
Juhas: Baco, ja wiem, że Ziemia, to jest taka kula okrągła, ma w środku ośkę, a na tej ośce cypecki, ale jak to jest, że ona się kręci?
Baca: Jądruś, cosik mi sie widzi, ze ty chces w morde dostoć...